Etykiety-dlaczego, po co i jak ich używać?

by - czerwca 07, 2017


   Etykiety są gadżetami, które na stronie blogera znajdują się od wielu lat. Dziwne, że ludzie przez ten czas nadal nie nauczyli się ich używać. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego posta będziecie wiedzieli czym są, do czego służą i jak z nich korzystać.

Czym są etykiety?
   Etykiety, tagi, kategorie czy też z angielskiego labels. Określają one poniekąd tematyka naszej strony. Po spojrzeniu na nie czytelnik od razu wie o czym jest dana strona. Ich zadaniem jest ułatwienie czytelnikom znalezienie psota dzięki "słowu klucz".
   Kategorie są podzieleniem danego kierunku i uszczegółowieniem zawartości bloga. Może ich być nawet kilkanaście, ale muszę się od siebie znacznie różnić. Etykietami nie mogą być wyrazy bliskoznaczne, takie jak na przykład poradnik i wskazówki, bo znaczą to samo, jedna w zupełności wystarczy. 

Etykiety =/= hasztagi

    Kiedyś przeglądając internety trafiłam bloga, gdzie dziewczyna potraktowały etykiety jak hasztagi na Instagramie, a przynajmniej tak to zrozumiałam. Do jednego posta były przy przypięte takie kategorię jak: moda, fashion, stylizacja, wiosna i spring. Brakowało tylko polishgirl i blogger... Jest to niesamowita głupota. Co to ma na celu? Kiedy mamy do wyboru dwie etykiety, jedna po polsku druga po angielsku, to w którą mamy wejść? Wybierzemy pierwszą lepszą, która rzuci się nam w oczy. Skoro występują parami i są zawsze razem, to po kliknięciu w nie pojawią się te same wpisy (co w sumie jest logiczne, bo oba słowa znaczą to samo, brawo Natalka). Jest to zatem tylko zaśmiecanie sobie bloga i dezorientowanie czytelników.

A gdzie gadżet?

    Zagadka tego miesiąca. Czemu gdy oznaczamy posty etykietami  nie dodajemy gadżetu to bloga? No ja też nie wiem. Może to taki chwyt, żeby czytelnik się potrudził, poszukał i został dłużej na naszym blogu? Powiem tak-prędzej mi świnie zaczną latać niż się tak stanie.

Etykiety to nie przymus

   To nic złego nie mieć etykiet. Wiem, że panuje taka "moda" i coraz więcej bloggerów decyduje się na dodanie ich na swoją stronę, ale uwierz, Ty nie musisz. Ludzie jakoś sami się nakręcają, że bez nich blog jest, e, gorszy? I dodają je na siłę, a potem wychodzą jakieś głupoty...
   Masz jedną kategorię bloga, a Twoje posty dotyczą właściwie tego samego? Zrezygnuj zamiast grupować posty na śmieszne kategorie, które zazwyczaj są w dodatku synonimami...

Perełki z internetów 

  A teraz moi drodzy cześć komiczna. Aby poprawić wam humor oraz ku przestrodze prezentuje najdziwniejsze etykiety na jakie natrafiłam w internetach.

  • Tytuły jako etykiety
  • Numery rozdziałów opowiadania  jako etykiety
  • Grudzień 2016 (nie, nie jest to żaden wyjątkowy czas, ba, pod tą etykietą krył się jeden post, który nie był żadnym specjałem, po prostu był z grudnia 2016)
  • Wiosna, Spring (dwujęzyczne etykiety na blogach skierowanych wyłącznie dla Polaków)

A Ty, z jakimi najbardziej niedorzecznymi etykietami się spotkałeś?
   Czekam na wasze "perełki" z internetów, bo chce mini uzupełnić listę.


ZAPRASZAM NA DO POLUBIENIA STRONY DLA MOICH CZYTELNIKÓW!
Wiedząc, że lwia cześć moich odbiorców to blogerzy, będą pojawiać się tam nie tylko informacje o tej stronie, ale też porady, ciekawostki i lifehacki dla twórców blogów. Stworzę też ciekawe dyskusje. Lajkuj!



You May Also Like

18 komentarze

  1. Hahahahah wchodząc w ten post myślałem, że znajdę tutaj coś o planowaniu dnia hahaha. Osobiście nie korzystam z bloggera, więc etykiety nie są mi potrzebne, ale też wchodząc na niektóre blogi czuję się zagubiony przez niewłaściwe ich wykorzystanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądziłam, że tytuł jest dość jasny i nie będzie nieporozumień, haha :D

      Usuń
  2. Ponoć te etykiety wspomagają też wyszukiwanie w google, więc ja nie raz jakieś ważniejsze frazy wpisuję w te etykiety.. ale czy to coś daje, to kto wie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zależy od tego jak blog jest wypozycjowany. Chociaż... Sama nie wiem.

      Usuń
  3. Hahaha sama na początku myślałam, że to tagi takie same jak na instagramie, ale teraz już wiem o co chodzi i używam zgodnie z przeznaczeniem ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy post, mówiąc ogółem :) Aczkolwiek z jednym punktem, co do komiczności się nie zgodzę, bowiem jeżeli na blogu z opowiadaniami odpowiednio uporządkujemy etykiety, to mogą posłużyć jako spis treści :) I to wcale nie jest głupie, jeżeli po kolei się je ustawi :D

    Pozdrawiam, Niedoskonała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wchodząc w ten post sądziłam, że przeczytam o etykietach z produktów w sklepach :D człowiek uczy się całe życie. Etykiety są po to, aby pozycjonować bloga, więc nie wiem, dlaczego nie ma sensu wpisanie tego samego, co w tytule?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo wtedy te etykiety są bardzo długie i jest ich strasznie dużo. :D

      Usuń
    2. Do tego wyglądają beznadziejnie, a co najważniejsze nie spełniają po prostu swojego zadania. Stają się bezużyteczne.

      Usuń
  6. Lepiej nie mieć etykiet w ogóle, niż mieć je zrobione w innym celu niż ich realne zamierzenie. Etykiety to nic innego jak "kategorie", w które wsadzamy poszczególne posty, wydaje mi się, że wszystkie inne pomysły na wykorzystanie etykiet będą po prostu bez sensu :P

    OdpowiedzUsuń
  7. blogera nie używam, ale przeczytałam z zaciekawieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że etykiety znacząco porządkują zawartość bloga, bez problemu możemy przeglądać na nim to, co nas ciekawi ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. To bardzo ciekawe. Chciałabym się nauczyć, jak ich używać i w ogóle, jak je zrobić. Dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dzięki Tobie i twojemu wpisowi doszłam do wniosku że u mnie na blogu etykiety są zbędne. Dałam je tylko dlatego że myślałam że zadziałają tak jak na platformie bloga Onetu, jednak byłam w błędzie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama często daję, jak to określiłaś, śmieszne etykiety. Po prostu dla mnie są to słowa kluczowe :) Ale teraz po tym, co przeczytałam, zmieniłam trochę punkt widzenia na tą sprawę. Może się poprawię, haha :D

    Pozdrawiam, Sylwia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Weszłam sprawdzić czy wszystko robię ok... Na szczęście okazało się, że dobrze zrozumiałam istotę etykiet :D

    OdpowiedzUsuń