Piszę dla many people!

by - lutego 20, 2017


   Hi wszystkim! Tutaj Natalia. Co tam u was? Wszystko good? To dobrze. Mieliście już winter holidays? Ja yes and szczerzę mówiąc jestem zawiedziona, because trochę minęły się z my oczekiwaniami, czuję, that trochę je zmarnowałam.
   W ostatnim time zdarzyło się pewna unpleasant rzecz. Z technicals problems wszystkie moje statystic przepadły i zaczęłam od nowa z zerem comments, wyświetleń and obserwacji, but dzięki wam słupek quickly poszedł w górę i na chwilę obecną mam prawie 2 tys. odsłon i 27 obserwacji. Thank!
   No dobrze, może w tej chwili przerwę ten cyrk zanim reszta czytających zamknie okno wyszukiwarki, ponieważ bardzo zależy mi na tym, abyście przeczytali ten wpis do końca.
   Czy zirytował Cię ten polsko-angielski wstęp? Te obcojęzyczne słówka nieumiejętnie wplecione w treść zdania? Jaka była Twoja reakcja - chciało Ci się płakać czy pękałeś ze śmiechu? A może czułeś zażenowanie?  Nie dziwię się, zachowałabym się tak samo. Trzeba przyznać, że łączenie tych języków na pewno nie należy do dobrych pomysłów. Zgaduje, że raczej nie znajdzie się chętny, który chciałby czytać tego typu posty. 
   W takim razie jak wyjaśnicie mi, że co drugi blog tak wygląda? Zdziwieni? A te angielskie tytuły z literówkami i złą gramatyką to co? Wydaje mi się, że moda i szał na łącznie tych języków dawno minął, po za tym, stosowanie go w postach  raczej nigdy nie było dobrym pomysłem.
   Mieszkasz w Polsce, piszesz dla Polaków, więc po co tu angielski? "Bo ładnie brzmi"- to akurat jest kwestia bardzo indywidualna. Po za tym, jak może brzmieć skoro piszesz? ;)  
   Oczywiście nie mówię, że na Twojej stronie nie może być żadnych angielskich słówek. Kiedy ktoś w umiejętny sposób wtrąca obcojęzyczne powiedzonka, to czemu nie? Można by rzec nawet, że jest to pewne urozmaicenie i nawet lepiej się czyta, ale kiedy nie jesteś mocny w angielskim i popełniasz masę błędów lub Twoje teksty wyglądają tak jak mój wstęp, to... No cóż, ja bym u Ciebie nie zagościła, bo to po prostu razi w oczy. 
   Czasami pisanie w języku angielskim faktycznie ma sens. Po pierwsze - blog jest dobrze rozwinięty i rozpoznawalny. Po drugie - umiesz go poprawnie używać i dla zróżnicowania treści dodajesz jakieś angielskie powiedzonka. Po trzecie- na blogu jest TRANSLATE, czyli gadżet, który tłumaczy naszą stronę na inne języki. Co obcokrajowcowi po angielskich nazwach gadżetów skoro cały wpis jest po polsku? Po czwarte - używasz słów, które już na dobre rozgościły się w polskiej mowie np. lifestyle, design itp.
   Zamiast robić z siebie światowca pokaż, że potrafisz posługiwać się ojczystym językiem, zwłaszcza, kiedy Twój blog jest mało rozpoznawalny. Ja wiem, że wielu osobom śpieszy się do tej "sławy" i chce jak te popularne blogerki podbijać zagraniczny rynek przy miesięcznej liczbie wyświetleń 200, ale... Czy jest więc tego jakiś sens? Może skup się na języku polskim i polskiej grupie odbiorców, a dopiero później wychodź do świata przekładając swój blog na obce języki? ;)
   Takie jest moje zdanie w tym temacie, oczywiście nie musisz się z tym zgadzać i prowadzić bloga w trzech językach, no bo, kto Ci zabroni?  Jednak po pewnej dyskusji na jednej z grup dla blogerów wiem, że wielu osobom to przeszkadza.

A Ty używasz na blogu angielskiego? Dlaczego? Daj znać!

To tyle, do następnego, cześć! 

You May Also Like

19 komentarze

  1. Irytujące są takie wstawki :D Jedna-dwie na tekst ok, ale takie coś to niee. Nie używam angielskiego na blogu bo skoro denerwuje mnie to u innych to nie chcę też denerwować moich czytelników.

    OdpowiedzUsuń
  2. Używam języka angielskiego ponieważ mieszkam w Irlandii i duża część moich czytelników stanowią obcokrajowcy. Niestety translate nie działa tak jakbyśmy chcieli. Posty brzmią bardzo komicznie :)
    Używam również języka polskiego, ponieważ jest to mój ojczysty język, a także rodzina, znajomi czytają mojego bloga.. Nie chce rezygnować z żadnego języka i mam nadzieję, że moi czytelnicy nie odbierają tego negatywnie :)
    Pozdrawiam
    Eff :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zrozumiałe. Znam kilku osób, które mieszkają za granicą lub są w połowie obcokrajowcami i to, że czasami używają innego języka akurat w tym przypadku mi nie przeszkadza. ;)

      Usuń
  3. Wstęp świetny:) ja jestem zdecydowanie przeciwna wtrącaniu angielskich słówek. Sama używam tylko tych, które właściwie weszły do języka polskiego ;)pozdrawiam
    Www.kobiece-inspiracje.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana! Masz rację! My również nie czytałybyśmy wpisów z pomieszanymi językami :) Dobrze, rozumiemy gdy ktoś pisze najpierw po Polsku,a potem w np. Języku Angielskim, ale no bez przesady :/ Gdy ktoś nie zna angielskiego pojawia się problem :/ Eh no, ale co poradzimy! Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja używam tylko j.polskiego, ponieważ niestety mój angielski nie jest tak dobry, żebym mogła pisać w tym języku post :/

    Zapraszam na nowy post! <3
    http://livetourevel.blogspot.com/2017/02/moja-wspopraca-z-bonprix.html

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie pojawia się francuski, ale to raczej zrozumiałe. Choć piszę dla Polaków mieszkam jednak za granicą i czasami mimochodem wplatam dwa-trzy słowa w obcym języku ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja na blogu używam tylko polskiego :) co jest zrozumiałe, jako że studiuje filologię polską :D obserwuje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje za komentarz i obserwację. Zapraszam ponownie!

      Usuń
  8. Szczerze powiem, że czytając wstęp, trochę się zirytowałam. Sprawiłaś wrażenie dziewczyny, która nie potrafi docenić swoich korzeni i na siłę próbuje być fajna poprzez szpanowanie angielskim. Ale świetnie Ci to wyszło w kontekście całego postu. Doprawdy nie rozumiem, czemu ludzie tak kaleczą nasz ojczysty język... przecież jest w nim tyle pięknych słów, więc po co je tak mieszać ze słowami obcojęzycznymi? Rozumiem, że angielski jest językiem uniwersalnym, ale np. na takim przeciętnym blogu nie ma on najmniejszego sensu.
    Tak na marginesie, trafiłam na Twojego bloga już po raz drugi. Za pierwszym razem przeczytałam post o monotonii, ale zabłądziłam do Ciebie z telefonu, na którym nie lubię komentować i miałam odwiedzić Cię później, ale zapomniałam. Teraz znów do Ciebie trafiłam i w ramce obok wyświetliło mi się, że masz 13 lat. WOW. Nie sądziłam, że taka młoda dziewczyna może prowadzić takiego super bloga. Poruszasz ciekawe tematy i naprawdę miło mi się Ciebie czyta. Koniecznie muszę dołączyć do grona Twoich obserwatorów! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. też strasznie mnie wkurza co drugie słowo w języku angielskim..bo po co żeby pokazać że się umie. rozumiem gdy jest to użyte w celu zwrócenia uwagi zaznaczenia czegoś albo jako zabieg stylistyczny a nie kiedy co drugie zdanie czyta się jakby piszący nie mógł się zdecydować po jakiemu mówi. powtórzenia często sprawiają że wypowiedź zamiast ciekawie i światowe brzmi po prostu tempo

    OdpowiedzUsuń
  10. sama używam angielskich tytułów na blogu :) bardzo przydatny post :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze zdanie zaprzecza drugiemu. ;) Radzę na przyszłość czytać ze zrozumieniem, albo chociaż w ogóle przeczytać...

      Usuń
  11. A mnie się to podoba. Kiedyś mnie irytowało, teraz głównie rozczula i bawi - ale bawi w taki sympatyczny sposób, że mam ochotę się uśmiechnąć do osoby, która tak plecie, nie śmiać z niej.
    Fakt, że na dłuższą metę byłoby pewnie nie do zniesienia, ale w takiej ilości, w jakiej mam z tym do czynienia (tj. sporadycznie, na stronach, gdzie główną wartość niosą głównie zdjęcia) nie działa to na mnie zniechęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dobra zdziwiłaś mnie bardzo tymi 'but''comments' itpXD pierwszy raz widziałam coś takiego na blogu więc musiałam poczytać do końca żeby ogarnąć o co chodzi. Często moi znajomi taka gadają więc w sumie się przyzwyczaiłam jednak ciągle mnie to śmieszy.
    http://jestem-folta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie takie oppisanie jest po prostu irytujące. Taka polsko-angielska przeplatanka, w której ani jeden ani drugi język nie są używane do końca poprawnie sprawia, że naciskam czerwony X w prawym górnym rogu ekranu.

    OdpowiedzUsuń