Zima - fantastyczna czy okropna?

by - grudnia 05, 2016

Hej kochani! Ostatnio zima dała się we znaki. Termometr pokazywał dzisiaj u mnie -13 stopni Celsjusza. Jedyne co mnie pociesza jest to, że zaczął padać śnieg, którego wyczekuje świąt... Szczerze mówiąc zima, to według mnie jedna z najgorszych pór roku i wiem, że wiele osób podziela moje zdanie.
Ten post poświęcam całości jej zaletom i wadom.
No to zaczynamy!
Pierwszą rzeczą, której nie lubię w zimie to... pogoda. Jest ona największym minusem, bo wiążą się z nią kolejne wady... Od dodatniej temperatury, przez pluchę do dwudziesto stopniowego mrozu.
Przez to codziennie zadaje sobie pytanie : ''Jak się ubrać''? To właśnie kolejna wada...
Z moim szczęściem jest jak z fałszywymi przyjaciółmi, zawsze brak go gdy jest mi potrzebne...
Kiedy jednego dnia wracam przypominając kostkę lodu, tak drugiego ubrana po czubek głowy jedynie z wystającym nosem wracam do domu cała zgrzana i spocona, bo jak się okazało mrozy ustąpiły. Tak, kocham zimę... Kolejny problem także dotyczy ubrań. W co mam się ubrać, aby było mi ciepło, wygodnie i żeby to jakoś wyglądało?!
Ubieranie podczas zimy doprowadza mnie do szału. Schemat zawsze wygląda tak samo.Zakładam swoje buty. Albo to ja jestem na tyle nierozgarnięta, albo po prostu długich kozaków nie da się tak po prostu dobrze założyć... Zawsze jest coś nie tak - a to nogawka się zawinie, a to nie wygodnie itp. Po paru minutach lekko zirytowana zakładam kurtkę przy okazji przycinając sobie włosy, a co gorsza - brodę. Następnie szalik. Kiedy w końcu owinę go w ten sposób, że jakoś to wygląda mijają kolejne minuty a ja jestem już mocno zirytowana. Czapka. Tu jest OK, lubię czapki, nie przeszkadzają mi, ale... kiedy ją zdejmuje moje włosy bardzo się elektryzują, padają na twarz i do oczu... Moje zirytowanie zamienia się w złość. Czas na rękawiczki, nie wiem jakim cudem, ale trudno mi trafić na te odpowiednie, bo zazwyczaj są trochę za krótkie w palcach. Złość wzrasta. Kiedy okazuje się, że nie założyłam bluzy mój poziom złości sięga zenitu.













Tekst u góry jest oczywiście trochę podkolorowany i w rzeczywistości jest trochę inaczej, choć przyznam, że kiedyś tak było. Jednak z teraz już jest OK.
 Kurtkę, w której wyglądałam, jak bałwan i nie mogłam się ruszyć zamieniłam na płaszcz, który mimo iż jest cieńszy to tak samo ciepły. Kiedy zaciągnę ściągacze jest całkiem znośnie...
Jeśli chodzi o kozaki nie ma ich w mojej szafce od 2-3 lat i nie są tam mile widziane. Zamieniłam je na wyższe, ocieplane buty i jestem zadowolona.
Rękawiczki faktycznie nie są dla mnie, ale czego się nie zrobi, aby zyskać trochę ciepła w te mroźne dni...















Dobra, koniec narzekania. Zima ma też wiele zalet np... yyyyy to tyle. 
A tak poważnie to jest to z pewnością piękny czas, ponieważ są święta, które szczerze uwielbiam. Ponad to - jazda na łyżwach, nartach itp. bitwy na śnieżki, ciepłe swetry i grube bluzy.
Jeśli mowa o zimowych ubraniach, to w najbliższym czasie planuje przegląd ubrań na styczeń, ale wszystko w swoim czasie.
Wracając do tematu - zaletą są zimowe ubrania. Nie chodzi o kurtkę itp. lecz właśnie swetry.
To wielki plus, bo zakrywają niedoskonałości naszego ciała. 
Krótko rzecz biorąc - zimę da się lubić, ale i da się nienawidzić. Ja osobiście, mimo, że ma ona też sporo plusów nie lubię jej. W moim przypadku wady wygrały z zaletami, gdyż nie przemawiają do mnie specjalnie mocno. Święta kocham, ale to tylko kilka dni, ubrania to drobiazg a sporty zimowe to nie moja bajka. Wiem jednak, że są osoby, które zimę uwielbiają. Nie przeszkadza im pogoda, lubią ją. Kochają puchate kurtki oraz miłe szaliki. I dobrze! Cieszcie się i korzystajcie z niej póki trwa!

Pozdrawiam, 


P.s. Jedno z moich postanowień noworocznych to częstsze wstawianie postów, także w niedługim czasie możecie spodziewać się kolejnego posta. Mam nadzieję, ze ten post Wam się podoba. Włożyłam w niego dużo pracy i czasu. Podoba mi się, jest dopracowany, na luzie, zdjęcia dobrej jakości. I mam nadzieję, że każdy z moich postów taki będzie.

You May Also Like

0 komentarze