O tym jak rozbić szybę szpilką...

by - grudnia 05, 2016


-Kurde bele! Dlaczego nigdy nie mogę wytrwać w swoich postanowieniach?! - krzyknęłam w akcje desperacji - Zawsze jest tak samo... Zakładam sobie coś, zaczynam, i co? Jajo! Nic to nie daje!
-Nie denerwuje się tak kochana - spojrzała na mnie wymownie wysoka blondynka, którą znam od piaskownicy - jakie konkretnie są twoje postanowienia?
-No cóż - zaczęłam - to nic wielkiego. Chce zacząć jeść zdrowo, ćwiczyć. Zadbam o siebie, maseczki, peelingi itp. Planuje kupić kotka, a i zapisać się na fitness i basen. No i chciałabym się podciągnąć w nauce. Przydałoby się też zacząć więcej czytać - zakończyłam i spuściłam głowę.
Jedyne co usłyszałam po głośne westchnięcie mojej przyjaciółki.

***

   Tego dnia wstałam dość wcześnie, bo wczorajsze rozmyślania o moich postanowieniach nie pozwoliły i spać. Usiadłam na łóżku, wzięłam głęboki wdech i wstałam. Jak co dzień zaczęłam od śniadania, które zjadłam w połowie. Zniechęcona łamaniem swoich wcześniej założonych zasad nie znalazłam w sobie siły na zjedzenie całości. Ubrałam się, umyłam twarz, delikatnie wytuszowałam rzęsy i wyszczotkowałam włosy. Na koniec umyłam zęby, założyłam buty i wyszłam.
   Po kilku minutach szybkiego marszu byłam już na przystanku, gdzie czekała na mnie Ania-moja przyjaciółka, z którą wczoraj rozmawiałam. Przywitała mnie serdecznie, a chwilę potem podjechał autobus. Wsiadłyśmy do niego i skasowałyśmy bilety. Po zajęciu miejsc zaczęłyśmy rozmawiać o tym, co czeka nas dzisiaj w szkole.
   Nagle nasza rozmowa się urwała. Wylądowałam  na szybie. Bocznej szybie. Zdezorientowana wstałam. Upewniłam się co z moją przyjaciółką, klepiąc ją po ramieniu, na szczęście nic jej nie było. Rozejrzałam się dookoła  zdałam sobie sprawę, że z tego co się stało. Ogarnęła mnie panika. Jedyne czego w tamtej chwili chciałam to uciec stamtąd. Zaczęłam mocno uderzać w szklane drzwi, niestety nic to nie dało. Pomału ogarniała mnie rozpacz, było mi gorąco. Rozglądałam się nerwowo dookoła. Nagle znikąd pojawiała się moja przyjaciółka z małym, czerwonym młoteczkiem z ostrym czubkiem i rozbiła szkło. Wydostając się z autobusu poczułam ulgę.
   Na miejsce szybko przyjechała karetka i policja. Na szczęście w autobusie oprócz naszej dwójki był tylko kierowca, który również był cały i zdrowy. Mimo to musiał obejrzeć nas lekarz. Podczas rutynowego badania próbowałam uspokoić bicie serca i unormować oddech.

***

   Wracając do domu w mojej głowie krążyła jedna myśl. W końcu nie wytrzymałam.
-Dlaczego nie udało mi się rozbić tej szyby? Uderzałam w nią z całej siły, a do słabych osób nie należę. A ty? Uderzyłaś raz małym młoteczkiem o bardzo małym czubeczku, do tego nie z tak dużą siłą jak ja. Udało Ci się - powiedziałam na jednym wydechu -dlaczego?  - dopytywałam się nerwowo
-Na cóż - zaczęła - niektórzy potrafią przebić szybę szpilką
-Ale jak?! - z niecierpliwości podniosłam głos
-Kiedy uderzasz z dużą siła w całą powierzchnię ona się rozchodzi i nic to nie daje. Jeśli trafisz  w jeden punkt szkło nie ma szans. To tak ja z Twoimi postanowieniami - mówiła jednym tonem - Kiedy chcesz zmienić wszystko na raz nie udaje Ci się to, choć starasz się z całych sił. Musisz skupić się na jednej rzeczy, potem drugiej, i kolejnej. Nie zmienisz siebie w tydzień. To właśnie metoda na przebicie szyby szpilką.
Uśmiechnęłam się pod nosem przyznając racje przyjaciółce.




You May Also Like

0 komentarze